Kim jestem? Dwudziestoparolatką, zawieszoną między studencką wolnością a dorosłym życiem, która niedawno wymieniła życie w najcudowniejszym pod słońcem i księżycem Krakowie, na jakże zadziwiającą i zaskakującą przygodę w Łodzi.
Sztuka w takiej czy innej formie towarzyszyła mi od dzieciństwa. Choć muszę przyznać, że nigdy nie byłam jakoś skora by o niej mówić czy pisać. Chłonąć, żyć nią – jak najbardziej! Przychodzi jednak taki moment w życiu człowieka, że chce się zacząć dzielić z innymi swoimi emocjami i życiem wewnętrznym.
Filmoholikiem jestem od wielu lat. Fascynuje mnie to, jak ruchome obrazy potrafią oddawać nie tylko historie, ale też uczucia, atmosferę miejsce, magię chwili czy przekaz serca autora danego dzieła.
Powsinogą zaś byłam zawsze. Zostało mi to przekazane w genach i tak też zostałam wychowana. Bez podróży nie wyobrażam sobie życia. A gdy aktualnie nie mam możliwości udać się w nowe ciekawe miejsce, nawet zwykła droga do pracy czy na uczelnię może być dla mnie wyjątkową przygodą. Wystarczy tylko trochę się rozejrzeć, poszukać czegoś nowego, a czasem nawet lekko zbłądzić…
Co chciałabym osiągnąć piszcząc swojego bloga? Moim celem jest przyjrzenie się światu – zarówno temu prawdziwemu jak i temu stworzonemu przez filmowców. Wolałabym jednak uniknąć dotykania tych światów tylko powierzchownie – wyłącznie z perspektywy tego co jest „modne”, „na czasie”, „must see”. Chciałabym się w obu zagubić i odnaleźć to, co warte poznania, choć czasem ukryte.
Nie będę jednak całkowicie odcinać się od tego co jest na fali. Są to niejednokrotnie wartościowe rzeczy. Skrajne „hipsterstwo” umysłowe zakładające, że wszystko co popularne jest złe jest być może jeszcze bardziej szkodliwe niż „mainstreamowizm”. Przecież wiele z tego o czym się mówi na rozgłos słusznie sobie zasłużyło. Oczywiście zdarzają się wypaczenia od tej reguły, te jednak przemilczymy.
Nie tylko o filmie i turystyce będzie się tutaj pisało. Skręcimy też w tak przyjemne rewiry jak muzyka czy jedzenie – tak wspaniale przecież one uzupełniają świat kreowany i realny! Czy można się bez nich obyć? Absolutnie nie! Może też czasem zagłębimy się w literaturę, a kiedy indzie wypijemy pyszną herbatę. Wszystko przed nami.
W takim razie – rozpocznijmy tę nową przygodę zwaną blogowaniem. Do sczytania!
Wasza HoSanna
Foto: Aleksandra Wąsek



